sobota, 20 grudnia 2014

Facet w swetrze

[Prolog]
Pieczołowicie dzięcioł napieprzał w pień,
jawił się bezsprzecznie przesrany dzień. 

[Akt I]
Wszedł men bez krawatu,
co go kupił bez VAT-u.
Kochanka też chciała,
bo niedługo płeć zmieniała. 

Wszedł facet w kapciach,
by zrozumieć, że obciach.
Wykręcił na ręcznym,
odjechał na wstecznym. 

Wszedł facet w szelkach.
Uciskały na żeberkach.
Za nim wszedł głupi po prostu,
co miał mniej wzrostu niż zarostu. 

Wszedł chudy w podkoszulku.
"Mówcie mi Hoganie Hulku".
Jeden się wczuł w rolę.
"O matulku, matulku!"

Aż wreszcie...

Wszedł facet w swetrze.
Wypuścił powietrze.
Powietrza było zbyt mało.
Mało co przetrwało. 

[Akt II]
Wszedł kryminolog...
Wysłuchał monolog...
Wystawił trzy zgony...
Wyszedł zadowolony...
...do dzieci i żony.

[Epilog]
Dotarła pokojówka na drugą zmianę.
I było pozamiatane.




Ilustracja - http://zycie-na-kreske.blogspot.com/ - za zgodą autorki.