Pieczołowicie dzięcioł napieprzał w pień,
jawił się bezsprzecznie przesrany dzień.
jawił się bezsprzecznie przesrany dzień.
[Akt I]
Wszedł men bez krawatu,
co go kupił bez VAT-u.
Kochanka też chciała,
bo niedługo płeć zmieniała.
co go kupił bez VAT-u.
Kochanka też chciała,
bo niedługo płeć zmieniała.
Wszedł facet w kapciach,
by zrozumieć, że obciach.
Wykręcił na ręcznym,
odjechał na wstecznym.
by zrozumieć, że obciach.
Wykręcił na ręcznym,
odjechał na wstecznym.
Wszedł facet w szelkach.
Uciskały na żeberkach.
Za nim wszedł głupi po prostu,
co miał mniej wzrostu niż zarostu.
Uciskały na żeberkach.
Za nim wszedł głupi po prostu,
co miał mniej wzrostu niż zarostu.
Wszedł chudy w podkoszulku.
"Mówcie mi Hoganie Hulku".
Jeden się wczuł w rolę.
"O matulku, matulku!"
"Mówcie mi Hoganie Hulku".
Jeden się wczuł w rolę.
"O matulku, matulku!"
Aż wreszcie...
Wszedł facet w swetrze.
Wypuścił powietrze.
Powietrza było zbyt mało.
Mało co przetrwało.
Wypuścił powietrze.
Powietrza było zbyt mało.
Mało co przetrwało.
[Akt II]
Wszedł kryminolog...
Wysłuchał monolog...
Wystawił trzy zgony...
Wyszedł zadowolony...
...do dzieci i żony.
[Epilog]
Dotarła pokojówka na drugą zmianę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz