(czytać na głos i ze zrozumieniem)
Raczył kleszcz w raczych kleszczach zakleszczyć się,
i tak doń rzecze: uraczyłbyś raku kleszczą klacz kąpielą w rzece?!
Niedorzeczne! Precz! Nie racza rzecz by jakaś kleszcza klacza na spacerze ujeżdzała była wstecz zacne racze pancerze i to rzekomo ku rzece. O wody gruntowe i o rzeko ma! Choćm nieuszczypliwy raczej rak i życzliwy, zacznę tak: - wszak nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę!
A od raka ma rada jest taka, iż: jeślisz leszczu, kleszczu, rychło weź w kompanię sobie wesz i w tę kąpiel ją że wlecz, a z oczu mnie zejdź!
Może i żywiąc urazę do całej raka generacji, kleszcz usłuchał był nieco raczych racji bez argumentacji. Ruszył żywo w stronę wioski wszawej luminacji, słysząc za sobą jeszcze echa raka raz po raz lamentacji: Nie-do-rzeczne, że-ku-rzece!... kleszcz-jakiś-bez-reputacji!... gdzieś-tamże!... weź-że-wesz-se-wlecz!...
Lecz kleszcz doszliwszy do domu wszy, rozejżywszy się wszech, a wszy nie zastawszy, spuścił tylko kleszcza klacze uszy i skończył swój upokarzający dzień - niewykwintnie szczerze wyznawszy, bo:
...przekląwszy rzeczownikiem na "k" jak "kleszcz" cichutko i posmutniawszy.














