
Zebrałem myśli i: Myśli przewrotne postawiłem na oknie (na parapecie), może fikną i zlecą w przeciągu (minut paru) na dół (oto myśl długa: niteczki, makaron). Innym ciągiem (skojarzeń) dowiązałem doń bagaż nieprzyjemnych doświadczeń (ze zdarzeń). Doświadczy (wszy) teraz kto inny tego złego (i się na dnie znajdzie) komu (gdy mu) to wszystko na (chodnik, na) łeb (na amen) spadnie. Tyle myśli niepokornych (zamiast na oknie) zastawiłem przeciw kornikom robalom (na personoidalną wojnę), co mi w szafie szafę zjadają (od tylca, jak sklepowa dajka daje menelowi łyk żywca). Bo ja mam całe życie (na lotniska płycie) zaszufladkowane i przemyślane (gdzie chudnięcie, gdzie tycie). I taka szafa to grunt do funkcjonowania. I łóżko do wysypiania (wobec świateł niemania). Wyściełane całe kosmatymi myślami, czyni spanie przyjemniejszym (zalecane) nocami. Myśli o jedzeniu - tępione błyskawicznie. Światełko w lodówce zapalam, gaszę, powtarzam, rytmicznie. Najgorsze są takie myśli o miłości. Jednych czerwone roznieca, mnie po byku złości (do kości, do komory i przedsionka i do ósmej : zero zero pierwszego w szkole dzwonka). O popełnionych błędach (znowu bykach - w główkowaniu) też bym wolał zapomnieć, bo przypominane (dranie!) ranią. A rano to już nic nie pamiętam, bo myśl przewodnia (dwutorowa a trójfazowa), odpływa gdzie jej znaczniej, wygodniej, (i) gdzie niższy mierzą potencjał (i gdzie wódka lepsza i gdzie płucze wodę Wenecja). A mój akurat rano potencjał umysłowy jest większy niż (standardowy) dwusłowy z mądrej głowy (głowy od trzy procent tłustej polskiej ajax krowy). Takiej głowie dość dwusłowie (może tylko Norwegowie), zatem resztę (wreszcie) moich własnych (w dobrej wierze) myśli (słotych pakowanych po pięć) złotych przekazuję (na wzajemność licząc i na PIT-ie se odlicząc) w dniu dzisiejszym (czytaj: dobie) przekazuję (złotko) Tobie. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz